Gdy za oknem temperatura niebezpiecznie oscyluje w okolicy zera, jedzeniem, które do mnie najbardziej przemawia, są zupy i dania - powiedzmy - jednogarnkowe, najlepiej odrobinę pikantne. W zeszłym tygodniu zamarzyło mi się takie danie z lekką dozą egzotyki, stąd moja decyzja o zrobieniu zielonego curry. Po przeszukaniu zakamarków internet, natrafiłam na przepis na blogu podróżniczo-kulinarno-lifestyle'owym Złota Proporcja (mam nadzieję, że to określenie trafia w punkt i niczego nie pominęłam :)). Nieznacznie go zmodyfikowałam i mogłam cieszyć się lekko pikantnym smakiem przepysznego dania, świetnie rozgrzewającego w chłodne styczniowe dni.
Przepis:
Marynata:
5 łyżek oliwy z oliwek
2 łyżki sosu sojowego
czubata łyżka startego imbiru
1 łyżeczka cukru brązowego
świeżo zmielony pieprz kolorowy
Curry:
ok. 500 g fileta z mintaja
10-15 krewetek tygrysich (mogą być mrożone, ale przed gotowaniem należy je rozmrozić)
5 łyżek oleju z pestek winogron
2 szalotki
ok. 2 łyżki tartego imbiru
3 ząbki czosnku
płatki suszonej papryczki chilli
1/2 gałązki trawy cytrynowej
800 ml mleczka kokosowego
130-140 g zielonej pasty curry
2 łyżki sosu sojowego (ciemnego)
2 łyżki sosu ostrygowego
ok. 1 łyżeczki pasty z tamaryndowca
2 łyżeczki brązowego cukru
świeża kolendra (ok. pół pęczka)
limonka
Wykonanie:
- Na początek mieszamy wszystkie elementy marynaty i nacieramy nią rybę i krewetki. Zostawiamy mięso w miseczce z marynatą i wkładamy do lodówki na ok. 3 godziny.
- Siekamy drobno szalotki i szklimy je w dużym garnku z grubym dnem na oleju.
- Po zeszkleniu szalotki, wrzucamy do garnka tarty imbir, przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekaną trawę cytrynową i płatki chilli (ilość w zależności od preferencji co do ostrości potrawy :) ). Przesmażamy razem.
- Dodajemy sos rybny, ostrygowy, 2 łyżki pasty curry, 200 ml mleczka kokosowego oraz pociętą na kawałki rybę. Dodajemy cukier i pastę z tamaryndowca.
- Podduszamy potrawę ok. 5 minut i dodajemy krewetki. Dusimy, aż ryba zacznie się rozpadać.
- Dodajemy resztę pasty curry i mleczko kokosowe. Dusimy jeszcze kilka minut.
- Do potrawy dorzucamy posiekaną kolendrę i wyciskamy sok z limonki.
- Próbujemy potrawy - jeśli jest za mało słona, możemy doprawić ją jeszcze sosem sojowym.
- Podajemy danie - ja najbardziej lubię z ryżem Basmati :)
Smacznego! :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz